
Jedną z rzeczy, o którą pytają osoby rozważające zmianę pracy na programowanie, jest czas w jakim można tego dokonać. Oczywistością jest, że odpowiedź brzmi: „to zależy” i to zależy od bardzo wielu czynników. Jestem jednak w stanie odpowiedzieć na pytanie ile czasu upłynęło od decyzji o nauce do podjęcia pierwszej pracy w moim konkretnym przypadku.
Plan i co dalej?
Kiedy wiedziałam już czego powinnam się uczyć i mniej więcej w jakiej kolejności, nadeszła kolejna fala wątpliwości. Również dla mnie jedną z większych niewiadomych był czas – ile godzin potrzebuję na opanowanie tego wszystkiego, co sobie wyznaczyłam? Mój grafik zakładał jakieś ramy czasowe, ale ustaliłam je mocno życzeniowo, biorąc pod uwagę to, że z końcem lutego kończy mi się urlop rodzicielski. Plan miał również luki, ponieważ na tamten moment nie obejmował żadnego frameworka JS.
Zaczęłam dowiadywać się jakie opcje dla osób zainteresowanych programowaniem funkcjonują na bardzo szeroko pojętym rynku. Wyszukiwałam fundacje, grupy wsparcia, firmy z branży edukacyjnej oraz wszystkie inne inicjatywy. Rzecz jasna, najszerzej rozpowszechniane były informacje o płatnych kursach programowania.
…a może bootcamp do tego?
Moje rozterki spowodowały, że zaczęłam się bardzo poważnie zastanawiać nad bootcampem programistycznym. Chodziłam na spotkania informacyjne szkół dostępnych w Łodzi, analizowałam oferty i czytałam opinie o kursach. Świetnym rozwiązaniem wydawało mi się zamknięcie tego wstępnego etapu nauki w ścisłych ramach czasowych, szczególnie interesowała mnie nauka wytwarzania oprogramowania tak jak się to odbywa komercyjnie, czyli najczęściej z użyciem jakiegoś frameworka. Również opieka mentora i materiały do pracy w domu były niesamowitymi atutami.
Jednak 10 000 PLN to sporo, nawet kiedy pojawiła się na horyzoncie możliwość skorzystania z bezpłatnej pożyczki. Dodatkowo okazało się, że najbardziej interesujący mnie kurs (JavaScript developer z React) jest dostępny najbliżej w Warszawie lub w Poznaniu, ewentualnie online. Doszłam zatem do wniosku, że kursy internetowe to ja sobie mogę kończyć bez wydawania równowartości naszego ówczesnego samochodu. Tym samym pomysł wzięcia udziału w bootcampie umarł śmiercią naturalną.
Program mentoringowy
Kiedy zrezygnowałam z udziału w bootcampie (w kółko zastanawiając się czy to była dobra decyzja) zaczęły do mnie docierać informacje o innych możliwościach rozwoju programistycznego. Trafiłam na wiadomości o programie mentoringowym Learn IT, Girl. Jest to inicjatywa skierowana do kobiet, które chcą się spróbować swoich sił w programowaniu. W skrócie: wybieramy język, którego chcemy się nauczyć, wypełniamy ankietę w temacie doświadczenia i swojej dostępności, a potem organizatorzy dobierają wybrane osoby w pary z mentorami, z którymi potem realizujemy projekt.
Zakwalifikowałam się do programu, a w mojej ankiecie rekrutacyjnej napisałam, że chciałabym stworzyć aplikację z własnym portfolio – witrynę, gdzie mogłabym pochwalić się swoimi osiągnięciami, a która byłaby przy okazji sama w sobie elementem mojego dorobku. Wspólnie z mentorką ustaliłam co już wiem i na jakim etapie nauki jestem, jaki powinien być zakres technologii używanych w projekcie. Wybrałam oczywiście JavaScript, mentorka zaproponowała, żeby do realizacji projektu wykorzystać jeden z frameworków. Z jej inicjatywy był to VueJS.
Zaraz po ogłoszeniu wyników naboru okazało się, że uczestniczki muszą stworzyć plan wytwarzania projektu. Musiałam dokładnie rozpisać co będę realizowała i czego będę się uczyła przez 12 tygodni trwania programu. Napisałam go w porozumieniu z moją mentorką, która okazała się być przesympatyczną i bardzo pomocną osobą. Ustaliłyśmy również sposób komunikacji oraz kryteria realizacji projektu.
Przez ciernie do gwiazd
Moja nauka zyskały bardzo wiele dzięki udziałowi w Learn IT, Girl. Przede wszystkim miałam poczucie, że w sytuacji kryzysowej mam się do kogo zwrócić z pytaniem i że nie zostanę sama z problemami, które mnie przerastają. Sztywne ramy czasowe i organizacyjne spowodowały, że nie miałam czasu na kombinowanie i przerzucanie się z kursu na kurs – musiałam opanować Vue, co dla osoby która nie bardzo miała pojęcie czym są frameworki, było sporym wyzwaniem.
Udało się jednak w tym procesie zachować sporo elastyczności. Dla przykładu: na początku Vue miał funkcjonować jedynie jako pojedyncza instancja, sposób zapisu kodu JavaScript, nie zaś pełnoprawny framework z komponentami. Po tygodniu pisania w taki sposób stało się dla mnie jasne, że ta ścieżka nie jest dla mnie odpowiednia i przepisałam na nowo wszystko co stworzyłam do tej pory. Moja mentorka nie miała nic przeciwko temu.
Trzeba jednak pamiętać o tym, że taki program to nadal samodzielna praca: nikt za mnie nie napisał mojego kodu, nie wymyślił layoutu oraz tego, że nawigacją po aplikacji była gra memory 😉
To ile to wszystko w końcu trwało?
Cała moja samodzielna nauka technologii front-endowych, włącznie z programem mentoringowym do czasu rozpoczęcia pierwszej pracy to 11 miesięcy (od kwietnia 2017 do lutego 2018), jeżeli doliczyć do tego wcześniejszy kurs Pythona (a powinniśmy!) to wychodzi około roku samodzielnej nauki. Na programowanie poświęcałam czas praktycznie codziennie, czasami pół godziny, czasami kilka godzin. Zdarzały mi się dni, kiedy nie tykałam niczego związanego z kodem, były też takie, że np. czytałam tylko blogi programistyczne.
Z uwagi na to, że opiekowałam się wtedy niemowlęciem to całe moje życie było podzielone pomiędzy dziecko i programowanie, nie było mowy o innych konsumujących czas aktywnościach. Jasne, że od czasu do czasu udało mi się zobaczyć odcinek jakiegoś serialu, a latem raz w tygodniu wieczorem chodziłam na zajęcia z angielskiego. Nie wyobrażam sobie jednak np. intensywnie uczyć się czegoś jeszcze innego (próbowałam opanować podstawy hiszpańskiego, z wiadomym rezultatem…), lub mieć inne czasochłonne zainteresowania. To jednak, że ja sobie czegoś nie wyobrażam wcale nie oznacza, że to niemożliwe 🙂