O tym jak wyglądały moje procesy rekrutacyjne

W poprzednim wpisie nakreśliłam jak wyglądało moje poszukiwanie pierwszej pracy oraz przygotowania do tego zadania. Najczęściej po wysłaniu CV nie otrzymywałam żadnej odpowiedzi lub odpowiedź od początku była negatywna. Pojawiło się jednak kilka firm, które zaprosiły mnie do udziału w procesach rekrutacyjnych, w pomimo mojego zupełnego braku doświadczenia oraz wykształcenia technicznego. Każda z tych firm miała własną koncepcję rekrutowania pracowników, więc przejdę od razu do opisów realnych przykładów.

Firma 1

To firma, która finalnie została moim pracodawcą. Moje CV na łódzkim Slacku znalazł handlowiec, który zadzwonił do mnie i umówił na rozmowę rekrutacyjną. W spotkaniu udział wzięła project managerka oraz architekt oprogramowania.

Część „twarda” była dość specyficzna: zamiast konkretnych pytań z wiedzy, programista pytał o moje doświadczenia z technologiami, które są używane w firmie. Preferowanym frameworkiem był Vue, więc moje projekty świetnie wpisywały się w zapotrzebowanie firmy. Padały pytania o to jak pracuję i jakie są moje preferencje, nie było żadnego testu wiedzy. Sama o takie zadania zapytałam, ale dowiedziałam się, że moje projekty wystarczą.

Część „miękka” okazała się po prostu miłą rozmową o funkcjonowaniu organizacji. Project managarka opowiadała mi o firmie i pracownikach, w pewnym momencie jednak (w moim odczuciu w jak najlepszej wierze) powiedziała, że woli pracować z chłopakami i że pewnie mi też to będzie pasowało. Odpowiedziałam, że dla mnie nie ma to znaczenia. Na zakończenie rozmowy usłyszałam od niej, że ma wrażenie, że jeszcze się zobaczymy.

Tydzień po rozmowie otrzymałam informację o przyjęciu mnie do pracy.

Firma 2

To firma, w której praca była dla mnie największym marzeniem. Ich filozofia i wyznawane wartości prezentowane przez social media były mi bardzo, bardzo bliskie. W stanie przedzawałowym wysyłałam do nich swoją aplikację i jakże wielkie było moje zdziwienie, kiedy po kilku dniach otrzymałam maila z odpowiedzią. W wiadomości była zawarta prośba o napisanie podstawowego ćwiczenia w JavaScript (FizzBuzz). Po przesłaniu przeze mnie rozwiązania, zostałam umówiona na rozmowę rekrutacyjną.

Spotkanie przeprowadzała ze mną współwłaścicielka firmy oraz senior front-end developer. Część techniczna obejmowała pytania z podstaw JS oraz jQuery, dostałam kartkę z prostymi zadaniami do wykonania. Nie znoszę pisania kodu na kartce, do tego pytania dotyczyły jQuery, który znam jedynie bardzo pobieżnie, ta część nie poszła mi zatem najlepiej. Dużo lepiej wyszła rozmowa o moich projektach i zastosowanych tam technologiach.

Część „miękka” była bardzo przyjemną rozmową. Padały pytania na temat mojej motywacji do przebranżowienia oraz tego, dlaczego aplikowałam właśnie do tej firmy. Zostałam również zapytana o moje zainteresowania oraz model spędzania wolnego czasu. Rozmowa zeszła nawet na tematy związane z filozofią i psychologią.

Po kilku dniach po spotkaniu otrzymałam maila od współwłaścicielki z informacją, że rozmowa bardzo im się podobała i że charakterologicznie bardzo pasuję do tej organizacji, jednak moja wiedza jest jeszcze zbyt ograniczona, żebym mogła odnaleźć się w jakimś projekcie.

Wtedy taka odpowiedź była dla mnie zupełnie zrozumiała, poczułam też że stwarzam sobie grunt, żeby aplikować do tej firmy w przyszłości.

Firma 3

Ta firma to bardziej agencja interaktywna niż software house, jednak zakres obowiązków front-end developera był praktycznie taki sam jak w innych firmach, do których aplikowałam. W odpowiedzi na moje zgłoszenie zadzwonili do mnie z zaproszeniem na rozmowę rekrutacyjną.

Rozmowę przeprowadzało ze mną dwóch spośród trzech współwłaścicieli firmy. Część miękka niczym specjalnym się nie wyróżniała, padały pytania o moje dotychczasowe doświadczenia zawodowe oraz przebranżowienie. Część techniczna obejmowała pytania z zakresu podstaw programowania, znajomości postaw JavaScript oraz kilka pytań o famework Vue. W kolejnej części znowu natrafiłam na FizzBuzz, tym razem poproszono mnie o napisanie tego zdania przy komputerze.

Po rozmowie rekrutacyjnej otrzymałam maila z zadaniem do wykonania. Miałam stworzyć layout formularza kontaktowego zawierający walidację adresu email oraz checkboxa sterującego wymagalnością pewnych pól. Zadanie wykonałam i odesłałam w wyznaczonym terminie.

Po kilku dniach otrzymałam odpowiedź, że firma zdecydowała się zatrudnić kogoś z większym doświadczeniem ode mnie.

Firma 4

Software house, który w rozmowie telefonicznej zaprosił mnie do wypełnienia testu w siedzibie firmy. Test składał się kilkudziesięciu pytań ze wszystkich używanych w firmie języków programowania na wszystkich poziomach zaawansowania. Na jego wypełnienie przeznaczona była godzina. Ja oczywiście wypełniłam go o wiele szybciej, ponieważ pytań dotyczących wszystkiego poza JS i podstawami SQL nie dotykałam.

Po kilku dniach otrzymałam informację, że mój wynik jest za niski żeby można było przejść do kolejnego etapu rekrutacji.

Firma 5

Podobnie jak w poprzednim przypadku otrzymałam zaproszenie do wypełnienia testu, jednak sprawdzian odbywał się online. Niestety już na trzecim pytaniu odpadłam, ponieważ zadanie okazało się zbyt trudne, a nieuzupełnienie zadania trzeciego uniemożliwiało przejście do zadania numer cztery.

W rozmowie telefonicznej dowiedziałam się, że zadanie numer trzy było najtrudniejsze ze wszystkich oraz że mój wynik tekstu jest bardzo niski i to kończy rekrutację.

Firma 6

Ta firma odnalazła moje CV na łódzkim Slacku. Jeden z pracowników firmy (podpisujący się fejkowym imieniem i nazwiskiem) napisał do mnie wiadomość z zaproszeniem na rozmowę rekrutacyjną. Od samego początku byłam nieufna w stosunku do tej firmy, jej strona internetowa była w rozsypce i trudno było znaleźć na jej temat jakiekolwiek informacje.

Rozmowa odbyła się w jednym z łódzkich biurowców. Atmosfera spotkania była dziwna, jakby zaproszenie mnie na spotkanie było inicjatywą pracownika a szef, który również był podczas tego spotkania uważał, że to nietrafiony pomysł, żeby mnie zapraszać. Dostałam kilka złotych rad na temat tego, co teraz powinnam zrobić ze swoją karierą i informację, że może mogliby zorganizować dla mnie praktyki. Na tym spotkanie się skończyło.

Firma 7

Firma przesłała do mnie w odpowiedzi na aplikację treść zadania rekrutacyjnego. Miałam stworzyć aplikację umożliwiająca czatowanie. Nie pamiętam już dzisiaj jakie były dokładne wytyczne do wykonania tego projektu, jednak ja wykonałam to zdanie tak jak potrafiłam najlepiej.

Napisałam w Vue coś na kształt komunikatora Gadu-Gadu i dodałam do niego usługę Firebase. Nie wiedziałam w jaki sposób miałabym umożliwiać łączenie dwóch użytkowników, więc zdecydowałam się na stworzenie „pokoju”, do którego można się zalogować podając nick, a sprawdzanie wiadomości wysyłanych przez użytkowników odbywa się do sekundę. Efekty mojej pracy można znaleźć tu: https://arleta-jedrzejczak.github.io/Chat/ .

W odpowiedzi na moje zadanie otrzymałam informację, że kod jest generalnie ok, ale firma zdecydowała się zatrudnić kogoś innego ze względu na doświadczenie.

Firma 8

Ta firma w odpowiedzi na moją aplikację również przesłała mi treść zdania rekrutacyjnego, którym było stworzenie aplikacji CRUD (create, read, update, delete). Dane miały pochodzić ze wskazanego źródła, a do zarządzania stanem miał zostać użyty Redux. Czas przeznaczony na wykonanie zadania to 3 dni.

Podziękowałam za udział w tej rekrutacji, ponieważ na moim etapie zaawansowania nie było mowy o wykonaniu tak trudnego zadania w tak krótkim czasie.

Firmy 9 i 10

To firmy, które skontaktowały się ze mną kiedy znalazłam już swoją pierwszą pracę. Uprzejmie podziękowałam za kontakt i poinformowałam o zatrudnieniu.

Podsumowanie

Było dla mnie nie lada zaskoczeniem, że tyle firm odezwało się do mnie w odpowiedzi na moje aplikacje. Rekruterzy byli realnie zainteresowani moim doświadczeniem i wykonanymi projektami, brak wykształcenia technicznego w moich procesach rekrutacyjnych nie był żadną przeszkodą (możliwe, że był nią w firmach, które zdecydowały się nie odezwać).

Rozmowy rekrutacyjne były okazją do poznania zasad panujących w firmach np. podejście do pracy zdalnej czy godziny pracy. Miałam możliwość zadawania pytań o wszelkie niejasności. Kwestie finansowe najczęściej opierały się na pytaniu „jakie są Pani oczekiwania finansowe” – firmy nie wychodziły z inicjatywą, którą mogły zaproponować.

Każdy proces, w którym brałam udział w pewnych kwestiach różnił się od pozostałych, zawsze jednak pomagała mi znajomość tego, czym zajmuje się firma, do której aplikuję i kim są jej klienci. Wiedza o potrzebach organizacji dawała mi możliwość zaprezentowania się jako osoby zaangażowanej i przygotowanej do spotkania. Niezastąpione okazywało się również pozytywne nastawienie i poczucie humoru 🙂

Jedna odpowiedź

  1. lolq pisze:

    Dzięki za wpis. Bardzo mi się przydał, bo bardzo dobrze zobrazowałaś procesy rekrutacji. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *